Stukostrachy
"Stukostrachy" to długa, bardzo dobra książka horror. Rozpoczyna się bardzo miło - Bobbi Anderson, miejscowa właścicielka pięknego domu i kilku hektarów ziemi. Pewnego dnia podczas spaceru po swoim lesie natknęnła się na kawałek zakopanego metalu. Postanawia to odkopać. Okazuje się, że to zakopany Bóg wie jak dawno temu statek kosmiczny, który powoli opanowuje mógz Bobbi i sprawia, że nie myśli ona o niczym innym jak tylko go odkopać. Do operacji zostają wciągnięci inni mieszkańcy. Aż do miasteczka przyjeżdża dobry przyjaciel Bobbi, znany poeta alkoholik, który od razu wyczaja, że coś tutaj ewidentnie nie gra. Coś jest nie na rzeczy. I zaczyna się psychologiczna wojna poety z całym miastem - nikt nie chce, by przerwano im odkopywanie statku z innej planety. Jednak on wie, że ten statek to samo zło i nie chce, by wyszło ono na zewnątrz, przynajmniej narazie. Miasto staje się twierdzą nie do opanowania, a przyjezdni tu od razu rozumieją, że nie są tu mile widziani. Nie wiedzą, że wszyscy mieszkańcy padli ofiarą złowieszczego planu statku kosmitów, który mimo tego, że jego piloci nie żyją, sam żyje i żąda wolności...
Horrory literatury .